Tak wyglądała produkcja EKO-wędlin w Polsce. Inspektor Weterynarii ujawnia obrzydliwe zdjęcia
Inspekcja Weterynaryjna z pomocą policji zlikwidowali nielegalną masarnię, w której odbywała się produkcja swojskich i ekologicznych wyrobów wędliniarskich. Podczas kontroli inspektorzy ujawnili okropny brud i całe mnóstwo beczek po chemikaliach. Na podłodze zakładu w którym produkowano eko-wędliny znaleziono tez kości zwierząt i czaszki obdarte ze skóry.

„Dlatego każdą babinę i chłopa, od których kupujecie swojskie wędliny na bazarze, należy zapytać, czy zarejestrowali produkcję jako Rolniczy Handel Detaliczny. To minimalna gwarancja, że ktokolwiek ze służb sanitarnych sprawdził warunki produkcji” - pisze na swojej stronie pracownik Inspekcji Weterynaryjnej.

Na kolejnych zdjęciach zobaczycie jak wyglądała produkcja wędlin w zamkniętej firmie. Zdjęcia tylko dla osób o mocnych nerwach…
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 10 maja 2019 o 20:05 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://wiadomosci.wp.pl/tak-wygladala-produkcja-swojskich-wedlin-inspektor-weterynarii-ujawnia-ohydne-zdjecia-6379427909080705a

Komentarze

Zobacz również

Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 16:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 22:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 22:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 23:08 przez jatoja
„Jego czułki pulsowały neonowym światłem” - turysta znalazł ślimaka zombie
W ostatnich dniach po sieci krąży wideo przedstawiające bardzo dziwnego ślimaka. Zwierzę trwa praktycznie bez ruchu, a jedynym elementem na jego ciele, który zwraca na siebie uwagę, są kolorowe czułki. Internauci są jednocześnie przerażeni i zafascynowani niezwykłym zjawiskiem. Wszyscy zastanawiają się też, co z tym ślimakiem jest nie tak. Na pomoc na szczęście przybyli eksperci i wytłumaczyli całą sprawę. Zacznijmy jednak od początku. 

Ślimak został sfilmowany przez turystę podróżującego po wzgórzach w hrabstwie Changhua na Tajwanie. Mięczak od razu zwrócił jego uwagę przez swój niezwykły wygląd. Według zeznań mężczyzny zwierzę w ogóle się nie ruszało, a kiedy szturchnął je patykiem, ślimak po prostu się przewrócił. 

Okazuje się, że mięczak tak naprawdę był już praktycznie martwy. W jego ciele znajdował się bowiem pasożyt, znany pod nazwą Leucochloridium paradoxum. Przejmuje władzę nad ślimakiem i nakazuje mu, aby wystawiał się na widok drapieżników - szczególnie ptaków. Pulsujące czułki również mają za zadanie wabić potencjalnych naturalnych wrogów ślimaka. Celem pasożyta jest bowiem przedostanie się do innego organizmu. 


 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz