Przerażająca kaplica czaszek na Dolnymśląsku. 30 tysięcy kości, które wykopywały psy.

Trzeba przyznać, że pierwsze wrażenie, jakie można odnieść po wejściu do kaplicy, jest dość... makabryczne. Znajduje się tam obecnie od 24 do 30 tysięcy kości, które należały do osób o przeróżnym statusie społecznym. Kaplica w Czermnej pod Kudową Zdrój została wybudowana w roku 1776 przez czeskiego księdza Wacława Tomaszka, który przez 40 lat był proboszczem tej parafii. Dlaczego to zrobił? Przyczyną było dość niecodzienne zdarzenie.

Pewnego dnia ks. Tomaszek zauważył, jak przy pobliskiej dzwonnicy psy wykopują z ziemi ludzkie kości.Okazało się, że była to jedna z bardzo wielu mogił, jakie znajdowały się na tych terenach. Do księdza docierały też pogłoski że w pobliskich lasach i na polach poniewierają się ludzkie szczątki. Skąd się wzięły? Ziemia kłodzka była terenem wielu walk. Od wojen husyckich w XV wieku, przez straszliwą wojnę 30-letnią w XVII wieku, po tzw. wojny śląskie toczone w XVIII wieku między Prusami a Austrią.

Dodatkowo ludność dziesiątkowały wybuchające co chwilę epidemie. Niektóre miejscowości przestawały wręcz istnieć. Brakowało nie tylko miejsc do pochówku zmarłych, ale i żywych, którzy mogliby zakopać kości tych, którzy odeszli. Często były to więc dość płytkie groby zbiorowe, które z czasem się rozpadały, a zwierzęta wyciągały szczątki ludzi na powierzchnię. – Ksiądz Tomaszek nie mógł się z tym pogodzić, dlatego postanowił stworzyć miejsce spoczynku tysiącom istnień ludzkich. Dodatkowo chciał zostawić potomnym przesłanie: memento mori - pamiętaj o śmierci – wyjaśnia Sławomir Stasiak (59 l.), przewodnik w Kaplicy Czaszek.

Proboszcz, z pomocą kościelnego i parafian, zaczęli zwozić znalezione kości. Zajęło im to aż 8 lat. Po przywiezieniu, wszystkie szczątki trzeba było zdezynfekować i zaimpregnować. W wielkich kotłach umieszczonych na kościelnym dziedzińcu wygotowano je więc w ługu drzewnym, a potem wysuszono na słońcu. Dopiero wtedy można było zacząć umieszczać je w kaplicy. 

14 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 12 sierpnia 2019 o 10:08 przez buxik

Komentarze

Zobacz również

Tyle papierosów musiałbyś wypalić, aby umrzeć - oto ile wynosi śmiertelna dawka nikotyny
Palenie papierosów to zgubny nałóg prowadzący do wielu, często śmiertelnych, chorób. Większość ludzi sprawia jednak wrażenie, jakby nie zdawała sobie z tego sprawy, bo mimo poważnych konsekwencji, jakie może nieść z sobą palenie, oni i tak konsumują paczkę za paczką. Okazuje się jednak, że choroby to nie jedyny sposób, w jaki papierosy mogą przynieść nam śmierć. Może również - przynajmniej w teorii - dojść do przedawkowana nikotyny. Ile jednak trzeba wypalić, aby dostarczyć sobie dawkę zdolną do zabicia człowieka? Bardzo dużo. 

Z nikotyną jest trochę jak z marihuaną - przedawkowanie jej jest praktycznie niemożliwe. Do pewnego momentu uważano, że śmiertelna dawka substancji wynosi dokładnie 60 mg dla dorosłego człowieka. Jest to jednak nieprawda, bowiem nawet dawka wynosząca 1500 mg nie byłaby w stanie przynieść śmierci. 

Badacze przez długi czas nie mogli dojść do porozumienia w kwestii śmiertelnej dawki nikotyny dla ludzkiego organizmu. W końcu po wielu testach i eksperymentach udało się ustalić, że dawka ta wynosi 50 mg na kilogram masy ciała człowieka. Dla przeciętnego dorosłego mężczyzny (ważącego około 85 kg), dawka ta wynosiłaby więc 4250 mg. 

Jeden papieros zawiera w sobie od 0,2 do 1 mg. Trzeba byłoby więc wypalić kilka tysięcy papierosów na raz w krótkim czasie, aby mogło dojść do śmiertelnego zatrucia, co oczywiście jest niemożliwe. Jedyny sposób, aby zabić kogoś nikotyną, jest jej wstrzyknięcie bezpośrednio do krwiobiegu w odpowiedniej dawce. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 21 sierpnia 2019 o 16:08 przez e-wonsz
Na biegunie północnym spadł bardzo dziwny śnieg - naukowcy są przerażeni!
Biegun północny i sama Arktyka ma na swoim terenie wiele dziewiczych, niemal nietkniętych ludzką ręką miejsc. Jednym z nich jest norweski Svalbard leżący na wyspie Spitsbergen. Jest to jedno z najbardziej odizolowanych miejsc. To właśnie tam znajduje się Globalny Bank Nasion ze swoją imponującą kolekcją. Niedawno zespół naukowców zdecydowała się wyruszyć na wyspę, aby przebadać wodę oraz śnieg. Wyniki potwierdziły najgorsze obawy ekspertów, 

Okazało się bowiem, że w wodzie z arktycznego śniegu odkryto ponad 10 000 drobinek plastiku na litr. Znaleziono tam m.in. fragmenty lakieru, farby, włókien syntetycznych czy opon. Rozmiar cząstek nie przekraczał 5 mm. 

Arktyka to nie pierwsze miejsce, gdzie w wodzie oraz śniegu odkryto ślady plastiku. Zdaniem ekspertów jesteśmy nim otoczeni z każdej strony i znajduje się on nawet we wnętrzu naszych ciał. Mikroplastik to jedna z największych plag naszych czasów, której nie możemy się pozbyć. 

Sprawa jest bardzo poważna, bowiem nieco mniejsze cząstki tworzyw sztucznych unoszą się nawet w powietrzu. Jeśli szybko czegoś z tym nie zrobimy, niebawem może być już za późno na jakiekolwiek działanie i utoniemy w morzu plastiku. 

 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 21 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 sierpnia 2019 o 18:08 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://www.fakt.pl/kobieta/plotki/krzysztof-rutkowski-i-maja-plich-dostali-od-gosci-300-tys-zl/e1jf33n#slajd-1
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 21 sierpnia 2019 o 18:08 przez MarcinZfejsa
Źródło: https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/zaginiecie-piotra-wozniak-starak-prokuratura-wszczyna-postepowanie-w-sprawie-wypadku/brl90bw#slajd-4
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 16:08 przez jatoja