Ojciec Rydzyk wytłumaczył, jak to było z samochodami od bezdomnego pana Stanisława z Warszawy, który "niestety zmarł"
Na początku roku cała Polska żyła wiralowym wwywiadem o. Tadeusza Rydzyka, na którym mówił, że dostał dwa samochody od bezdomnego z Warszawy. Żałożyciel Radia Maryja długo nie komentował sprawy, ale w końcu zabrał głos w wywiadzie dla własnego radia. "Pamiętam, chyba 15 lat temu, pewnego dnia ojciec Jan Król mówi: 'Przyszedł jakiś człowiek, chce dać dwa samochody'. Odpowiedziałem: 'Nie wierzę, to może być następna prowokacja'. Przyszedłem do pokoju, gdzie był ten pan. Opowiedział mi swoją historię. Był sierotą, wychowały go ciocie (...). Skończył uniwersytet, założył firmę, ożenił się, niestety nieszczęśliwie. W pewnym momencie żona wyrzuciła go z domu, wtedy poszedł do córki, której kupił mieszkanie. Gdy zachorował, znalazł się w szpitalu, a po wyzdrowieniu córka powiedziała: 'Nic mi nie dałeś, wynoś się', i wyrzuciła go z domu. Podczas pobytu w pewnym mieście ten pan zobaczył punkt totolotka i pomyślał: 'Wyślij'. Wrócił do siebie, patrzy: trójka – już mi się zwróciło, czwórka, piątka – nie jestem bezdomny! Okazała się szóstka – wygrał 1 milion 350 tysięcy złotych" - opowiadał Rydzyk. "Dziękował nam: 'Robicie dobrą robotę, ale potrzebujecie pomocy. Proszę, przywożę wam dwa samochody volkswageny'. Tych samochodów używamy do dziś" - dodał. Jeśli to były volkswageny, na pewno nie jeździ nimi o. Rydzyk, który woli bardziej luksusowe, ale też niemieckie marki.
9 NOWYCH ciekawostek na GŁÓWNEJ
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 26 marca 2018 o 10:03 przez kwiatlotosu
Źródło: Radio Maryja

Komentarze