16-latka sprzedana na Facebooku. Rodzina otrzymała za nią 500 krów, 3 samochody i 30 tys. złotych
Facebook już od dawna stara się konkurować z dużymi portalami aukcyjnymi. Kilka lat temu została uruchomiona funkcja Marketplace, gdzie użytkownicy mogą kupować i sprzedawać różne przedmioty. Mogą być one automatycznie wystawiane na tzw. grupach sprzedażowych, lub po prostu mogą sobie wisieć w Facebookowym Markecie. Opcja jest o tyle wygodna, ponieważ nie trzeba wystawiać osobnych ogłoszeń w każdej grupie, tylko wstawiają się one automatycznie wszystkie na raz. Automatycznie można je również usunąć, poprzez zaznacznie, że dany przedmiot został już sprzedany. 

Facebookowy Marketplace jest więc całkiem wygodny i sporo osób z niego korzysta. Jest zupełnie darmowy, a więc większość użytkowników wychodzi z założenia, że nic nie szkodzi wystawić na nim przedmiot równolegle z innycmi aukcjami. Tutaj mają rację.

Często jednak aukcje z Facebooka cieszą się większym powodzeniem niż z innych serwisów aukcyjnych. Przekonać się o tym mogła rodzina, która sprzedała za pośrednictwem portalu swoją córkę. Nie wierzycie? Zapraszamy dalej. 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 22 listopada 2018 o 16:11 przez e-wonsz

Komentarze

Zobacz również

Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 16:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 22:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 22:08 przez jatoja
Do ulubionych Pobierz Komentarze

Głosy

Dodano 16 sierpnia 2019 o 23:08 przez jatoja
„Jego czułki pulsowały neonowym światłem” - turysta znalazł ślimaka zombie
W ostatnich dniach po sieci krąży wideo przedstawiające bardzo dziwnego ślimaka. Zwierzę trwa praktycznie bez ruchu, a jedynym elementem na jego ciele, który zwraca na siebie uwagę, są kolorowe czułki. Internauci są jednocześnie przerażeni i zafascynowani niezwykłym zjawiskiem. Wszyscy zastanawiają się też, co z tym ślimakiem jest nie tak. Na pomoc na szczęście przybyli eksperci i wytłumaczyli całą sprawę. Zacznijmy jednak od początku. 

Ślimak został sfilmowany przez turystę podróżującego po wzgórzach w hrabstwie Changhua na Tajwanie. Mięczak od razu zwrócił jego uwagę przez swój niezwykły wygląd. Według zeznań mężczyzny zwierzę w ogóle się nie ruszało, a kiedy szturchnął je patykiem, ślimak po prostu się przewrócił. 

Okazuje się, że mięczak tak naprawdę był już praktycznie martwy. W jego ciele znajdował się bowiem pasożyt, znany pod nazwą Leucochloridium paradoxum. Przejmuje władzę nad ślimakiem i nakazuje mu, aby wystawiał się na widok drapieżników - szczególnie ptaków. Pulsujące czułki również mają za zadanie wabić potencjalnych naturalnych wrogów ślimaka. Celem pasożyta jest bowiem przedostanie się do innego organizmu. 


 
Do ulubionych Komentarze

Głosy

Dodano 20 sierpnia 2019 o 21:08 przez e-wonsz